niedziela, 24 sierpnia 2014

Pepitka

Jedno z ubrań, które przyjechały razem z monsterkami. Miało być na Neferę, ale Kama je zgarnęła :)
Jeśli się nie mylę, ten wzór na nogawkach, to wzór w pepitkę... Co to w ogóle znaczy?
Spodnie razem z bluzeczką. Czy można to nazwać kombinezonem? "Kombinezon" raczej kojarzy mi się z wypadem na sanki lub narty.
Pozdrawiamy!

16 komentarzy:

  1. Fajne wdzianko ;3 A jeśli chodzi o pepitkę to nie mam pojęcia :/ Nie znam się na wzorach itd... A czy to kombinezon, to raczej nie :) Coś w rodzaju... no nwm czego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - to chyba jest "niewiemco" ;)

      Usuń
  2. Jak kupiłam sobie coś podobnego to metka twierdziła, że to "kostium damski" - co z kolei skojarzyło mi się z przebieraniem za kobietę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż to akurat chyba powinna być sukienka, jak za kobietę? Może tak napisali, żeby się żaden facet w to nie ubrał ;)

      Usuń
  3. Ja też nie wiem, co to "pepitka" :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne wdzianko.....
    Jak Kama u ciebie kwitnie, to głowa mała normalnie :3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze czekają ją zmiany, ale pomalutku...

      Usuń
  5. Pepitkę o ile pamiętam nazywają również „psim zębem” albo „kurzą stopką” , ponoć jej historia sięga III wieku n.e. i wywodzi się ze Skandynawii, gdzie tkano materiały w ciemno-jasną, przekrzywioną kratkę , a wzór najbardziej zbliżony do dzisiejszej formy pochodzi od szkockich tweedowych pledów z XVII wieku . Ufff.... :)
    Ubranko jest urocze :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyjaśnienie :)
      Niby jest ten internet, ale jakoś nie było czasu poszukać.

      Usuń
  6. Tak, to zdecydowanie jest pepitka! :D Fajne wdzianko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu stworzycielki, czyli Meddie :)

      Usuń
  7. choć sama w szafie mam aż jedną sztukę spodni - lubię popatrzeć, jak inni noszą ich więcej - i lepiej wyglądają - a portki z przedłużonym stanem należą do mych ulubionych - bluzeczka skromna a wyrazista - wszystko wyważone i na miejscu - sama Coco by się nie powstydziła tej stylizacji - choć pewnie półgębkiem by coś napomknęła o obuwiu, ale to nie Francja jeno słowiańskie klimaty, gdzie rosa na trawie a katar w nosie...

    OdpowiedzUsuń

Eskel bardzo dziękuje za wszystkie komentarze. Nie obiecuje, że odpowie na każdy, ale na pewno każdy przeczyta.