środa, 14 września 2016

Jackson i Dallas

Monster High Jackson uratowany na jakimś targu staroci, niestety bez odzieży. Chyba już go nawet pokazywałam na blogu.

Sprawdziłam. Wpis o nim był 9-go listopada 2014 roku. To już 2 lata minęły, jak ze mną jest? I nawet ubrania się nie doczekał innego. Jestem bardzo niedobra do swoich lalek :(

Koń dla Barbie o imieniu Dallas uratowany z aukcji - Informacje o nim zaczerpnęłam z bloga niemieckiej kolekcjonerki, a dokładnie stąd:

Ten egzemplarz jest z serii produkowanej we Włoszech, bo na wewnętrznej stronie tylnej nogi ma logo MATTEL. Modele produkowane w Niemczech mają napis Mattel GmbH made in Germany. Poza tym ten ma czarne kopyta i lekko żółtą grzywę. Niemieckie miały szare kopyta i białą grzywę.




Jabłko jest prawdziwe, jadalne. Tylko trochę małe. Znaczy duże. No, wiecie, no...




"Koń i jego chłopiec" ;) 


Nie zwracajcie uwagi na buty - sama robiłam na szybko, żeby biedak na bosaka nie musiał biegać.


Motyl rusałka pawik.


Pa!

czwartek, 8 września 2016

Japońska małpiatka

Monchhichi / Chicaboo / Mon Cicci / Kiki / Bølle / Moncsicsi inne nazwy tego zwierzaczka w Europie - tak twierdzi Wikipedia TUTAJ


Uratowałam z ciucholandu. Dość często się pojawiają, ale żadna do tej pory nie powiedziała "weź mnie". Zwykle też nie są japońskie - ostatnio był nawet dziadek z fajką, ale produkcji USA.

Ten Małpek ma na plecach metkę z napisem "Toho Japan"



Zamykane oczy:


Czasem mają smoczki, ten akurat ssie kciuki.


Miło tak poleżeć na hamaku. Też chcę hamak.


Hamak również wygrzebany w grzebaluchu. Pasuje dla barbiowatych, dyniogłowych oraz monsterowatych. Ale to może w innym poście.

czwartek, 1 września 2016

Różowo mi

Podobno człowiek na starość dziecinnieje...

Nie lubię różowego, więc kupuję coraz więcej rzeczy w tym kolorze. Logiczne.


Jednorożec trafił do mnie już dawno. Jest jednorożcem i jest błyszczący - więcej zalet mieć nie musiał ;) Później dowiedziałam się, że są jeszcze inne wersje kolorystyczne, czy raczej postacie, bo imiona też mają inne. No ale w sklepie był ten.
Na imię ma Magic i jest z serii Beanie Boo's firmy Ty. Firma z Illinois w USA.


Latający koń z całej gromadki jest "najmłodszy", bo trafił do mnie dziś. No bo jednorożec potrzebował przyjaciela.
Pegaz na imię Cerise i jest z serii YooHoo & Friends firmy Aurora. Firma jeśli się nie mylę jest z Korei.


Pegaz ma raciczki! Ale to jednorożec powinien mieć raciczki... Dobra, już się nie czepiam.


Miś panda(?) przywędrował do mnie jakiś czas temu z secondhandu.
Jest z serii Wild Republic firmy K&M, z Ohio USA.
Wygrzebałam go ze sterty pluszaków i wzięłam, bo te oczy *_*


O takie:


Jestem ciekawa, kto pierwszy wpadł na pomysł stworzenia zwierzaków z dużymi oczami i brokatem w tychże. Nie wiem, jak dzieciom, ale mnie się take podobają :D

Kucynka także z grzebalucha.
Według strony Strawberry Reef jest to kucyk z generacji G2 o imieniu Morning Glory. Serduszko na piersi powinno świecić po naciśnięciu, niestety nie działa.

No i wreszcie - last but not least - Kiyomi Haunterly Monster High. Kupiona w TK Maxx-ie niedawno.


Myślę, że znalazła swą bratnią duszę.


Jeszcze jednego Monsterzaka kupiłam wtedy. Ale to temat na inny post, bo nie jest on różowy.

Do przeczytania - mam nadzieję wkrótce ;)

niedziela, 20 marca 2016

Wiosna

Popatrzałam na datę poprzedniego posta - 4 miesiące minęły. Dużo-mało...?

Żyję, tylko tak jakoś nie mam motywacji. Bo pomysłów to mam dużo. Eskelowi też się nie chce pisać. Tylko siedzi i gra w gry. Już nawet książek nie czyta. Może wraz z wiosną czas na zmiany?...

Modelka: Ever After High - Cerise Hood - Enchanted Picnic
Ubranie: EAH - Ashlynn Ella Basic
Rumak: Breyer Traditional - Koń roku 2014 Mu Wen Ma nr 1717